W 1932 roku Kazimierz Piekarski odnalazł fragmenty map w oprawach starych ksiąg rachunkowych żupy bocheńskiej. Dokumenty przechowywano w warszawskim Archiwum Głównym Akt Dawnych. Papier użyty niegdyś przez introligatora okazał się pozostałością jednego z najważniejszych przedsięwzięć polskiej kartografii renesansowej: map Bernarda Wapowskiego. [1]
Był to niezwykły powrót dzieł, których egzemplarze niemal całkowicie zniknęły. Po kilkunastu latach odnalezione fragmenty również miały przepaść. Dzisiejsza opowieść o Wapowskim prowadzi zatem przez krakowską drukarnię, archiwalne oprawy i przedwojenne fotografie. Te ostatnie pozwalają nadal oglądać szczegóły map sprzed pięciu stuleci.
Kraków, 1526: ziemie polskie trafiają do druku
Aby zrozumieć wagę odkrycia, trzeba cofnąć się do 1526 roku. Wtedy krakowski drukarz Florian Ungler otrzymał przywilej na wydanie trzech map związanych z Wapowskim: mapy Polski oraz dwóch map Sarmacji. Odbijano je z klocków drzeworytniczych. Druk pozwalał powielać ten sam obraz regionu i przekazywać go kolejnym czytelnikom. [1]
Najbardziej szczegółowa była Polonia, której skalę badacze szacują na około 1:1 000 000. Jeden centymetr odpowiadałby zatem mniej więcej dziesięciu kilometrom w terenie. Na takim arkuszu można było zmieścić gęstą sieć miejscowości, rzek i jezior, zachowując rozległy zasięg opracowania. Wapowski układał rozproszone wiadomości w obraz, który dawało się oglądać jako całość. [1]
Ważnym zapleczem tej pracy była wcześniejsza wiedza o ziemiach polskich. Anna Paszczyk zestawia mapę Wapowskiego z Chorografią Jana Długosza, analizując nazwy oraz sposób przedstawienia rzek i miejscowości. Porównanie odsłania drogę od geograficznego opisu do rysunku: wiadomości zapisane zdaniami otrzymywały miejsce na powierzchni arkusza. [2]
Jak czytać ocalały obraz Polonii
Na reprodukcji powyżej można rozpocząć wędrówkę od Poznania, oznaczonego w dolnej lewej części. Dalej ku środkowi pojawia się Gniezno, a po prawej, nad Wisłą, Toruń. Miejscowości przedstawiono za pomocą niewielkich sylwetek budowli. Wokół nich biegną napisy, czasem mocno ściśnięte między rzeką, sąsiednim miastem i pasmem narysowanego lasu.
Las składa się z powtarzanych kształtów drzew, jeziora mają zacieniowane wnętrza, a większe rzeki wyznaczają wyraźne osie kompozycji. W dolnej części zwraca uwagę wydłużone Gopło. Taki szczegół zatrzymuje wzrok i pozwala przejść od ogólnego obrazu kraju do krajobrazu rozpoznawalnego także dziś.
Warto śledzić połączenia między znakami. Toruń oglądany razem z Wisłą opowiada więcej niż sama nazwa miasta; Gniezno w otoczeniu jezior i pobliskich miejscowości staje się częścią regionu. To właśnie nagromadzenie podobnych relacji sprawia, że niewielki fragment Polonii pozostaje tak interesującym źródłem do historii geograficznego poznawania kraju.
Sarmacja: szerszy horyzont
Mapy Sarmacji obejmowały większą przestrzeń i przedstawiały ją mniej szczegółowo. Nazwa odwoływała się do antycznej geografii, żywej również w renesansie. Zachowany w reprodukcji fragment mapy Sarmacji Południowej pokazuje, jak Wapowski wpisywał ziemie polskie i ich sąsiedztwo w rozleglejszy obraz wschodniej części Europy. [1]
Tutaj oko zatrzymuje się na wielkich nazwach: Litvania, Moscovia, Tartaria. Między rzekami i pasmami lasów pojawiają się postacie konnych. Obraz zawiera zarazem sieć geograficznych informacji i elementy obrazowego przedstawienia regionu. Lektura mapy odbywa się więc na kilku poziomach: można szukać konkretnej nazwy albo obserwować, jak autor porządkuje rozległą przestrzeń.
Pożar drukarni i papier w oprawach
W 1528 roku pożar krakowskiej oficyny Unglera pochłonął znaczną część nakładu map. W historii tych druków chodzi o pożar drukarni, a nie o pożar Wawelu. To zniszczenie pomaga wyjaśnić, dlaczego przedsięwzięcie o dużym znaczeniu dla późniejszych kartografów pozostawiło tak mało materialnych śladów. [2]
Część papieru otrzymała jednak drugie zastosowanie. Fragmenty odnalezione przez Piekarskiego tkwiły w oprawach rachunków żupy bocheńskiej z lat 1540–1560. Dla introligatora arkusz mógł być użytecznym materiałem wzmacniającym księgę. Po stuleciach ta właśnie funkcja umożliwiła historykom powrót do jego drukowanej treści. [1]
Znalezisko z 1932 roku zmieniło sytuację badaczy: mogli oglądać konkretne nazwy, kształty rzek i znaki miejscowości. Karol Buczek wykorzystał fragmenty w pracach nad dokumentacją dawnej kartografii. Fotografie i materiały reprodukcyjne przygotowywane przed wojną zyskały wkrótce znaczenie, którego trudno było wcześniej przewidzieć. [2]
Druga utrata i dalsze życie map
W 1944 roku odnalezione fragmenty uległy zniszczeniu w Warszawie. Przetrwały ich fotografie oraz część materiałów związanych z przygotowywanym wydawnictwem Monumenta Poloniae Cartographica. Dlatego oglądając dziś mapy Wapowskiego, obcujemy przede wszystkim z reprodukcjami świadectw, które zdążyły zniknąć po raz drugi. [1] [2]
Ich historia trwa także w późniejszych mapach. Karol Łopatecki opisuje szesnastowieczne przekształcenia obrazu Europy Środkowej i Wschodniej jako proces przejmowania i ponownego opracowywania wcześniejszej wiedzy. Informacja mogła przetrwać w zmienionej postaci: w układzie rzek, zbiorze nazw czy rozmieszczeniu miejscowości na kolejnym arkuszu. [3]
Tę drogę można śledzić dalej w historii map Wacława Grodeckiego i atlasu Orteliusa. Z kolei kontaktom Wapowskiego z astronomem z Warmii poświęcam część artykułu o Koperniku jako kartografie. Obie opowieści pokazują środowisko, w którym geograficzne wiadomości przechodziły od jednego autora do następnego.
Daty publikacji, odkryć i strat zbieram na osi czasu historii kartografii Polski.
Próbę rekonstrukcji Polonii podjęła Agnieszka Szulc w rozprawie doktorskiej z 2003 roku. Zestawiała zachowane świadectwa z późniejszymi opracowaniami, między innymi z mapą globusową Merkatora z 1541 roku. To praca przypominająca składanie rozproszonego archiwum: fragment obrazu otrzymuje kontekst dzięki innym źródłom. [4]
W dziejach Wapowskiego uderza ostatecznie rola zwykłego papieru. Raz był nośnikiem nowej wiedzy, później materiałem w oprawie, wreszcie przedmiotem fotografii. Z każdą zmianą funkcji zmieniały się jego szanse na przetrwanie. Dzisiejszy czytelnik może nadal odnaleźć na reprodukcji Poznań, Gniezno czy Toruń — i zobaczyć choć część obrazu Polski, który powstał pięćset lat temu.
Źródła i literatura
[1] Zsolt G. Török, „Renaissance Cartography in East-Central Europe, ca. 1450–1650”, w: David Woodward (red.), The History of Cartography, t. 3, cz. 2, University of Chicago Press, 2007, s. 1817–1819. Rozdział z opisem odkrycia i reprodukcjami map (PDF).
[2] Anna Paszczyk, „Mapa Bernarda Wapowskiego a Chorografia Jana Długosza. Zarys analityczno-syntetyczny”, Miscellanea Historico-Archivistica 22 (2015), s. 121–138, w sprawie losów map zwłaszcza s. 126. Pełny tekst w wydawnictwie AGAD (PDF).
[3] Karol Łopatecki, „Cartographic reinterpretation of Central and Eastern Europe in the 16th century”, Journal of Historical Geography 81 (2023), s. 132–145, DOI: 10.1016/j.jhg.2023.06.008. Artykuł w repozytorium Uniwersytetu w Białymstoku.
[4] Agnieszka Szulc, Próba rekonstrukcji pierwszej szczegółowej mapy Polski Polonia (1526) autorstwa Bernarda Wapowskiego, rozprawa doktorska, Poznań 2003, Biblioteka Kórnicka PAN, BK 14835. Opis katalogowy oraz abstrakt badań w bazie AGRIS.
Ilustracje i grafika wyróżniająca przedstawiają reprodukcje autentycznych map; pochodzenie i zasady udostępnienia podano w podpisach. Aktualizacja opracowania: 15 października 2026 roku.
